czwartek, 4 maja 2017

Otyłość




Proszę i czekam, 
męczę przy okazji człowieka.
Sumienie mu targam,
 zaglądam do garnka.
Palcem wady wytykam,
 ale to na nic, bo on ma farta.
Dalej się gulaszem objada.
Nic sobie ze mnie nie robi,
że mam dużo tłuszczu i jestem nic nie warta.
Nic go to nie obchodzi.
Trzęsę się jak galareta,
 a on wpycha następnego kotleta.
Z podbródka mu cieknie, wylewają się boki, 
ale on nie zarywa jeszcze podłogi.
Ledwo człapie i sapie odchodząc od stołu.
Wchodzi na wagę i drze papę.
Mam ja ciebie w nadwadze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz