poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Bez jaj

Jajko z dużymi oczami, tupecikiem na środku glacy i noskiem z dwukropek.
Miało otwarte szeroko, roześmiane usta.
Zgrabne kształty ze spódniczką z trawy. Ręce krótkie, bez nóżek siedziało w świeczniku na stole. Przyglądało się otoczeniu, mlaszcząc oczami.
''Dziwnie, pusto, nikogo nie ma''- myślało przez dłuższą chwile, wspominając poprzedni poranek.
Widział talerze, widelce i noże. Zmasakrowane białe skorupy i sprężyste ciała, które znikały prawie w całości od samego rana.
Słyszał w pudełku w ciemnych i chłodnych warunkach, że będzie wesoło z barankiem w koszyczku. Wiadomości o malowaniu, farbowaniu rozchodziły z szeptem pod wieczkiem. Zajmą odświętne miejsca przy stole.
Ale nic z tego, nawet nie poczuł wrzącej wody, jakuzzi jak mówili, jajeczne spa.
Zamiast tego próbował sobie przypomnieć coś, zanim trafił na tą Wielkanocą ucztę.
Przebity szpilką i ogłuszony, nie zauważył, kiedy stał się wydmuszką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz