środa, 15 lutego 2017

Nietoperz

Siedziała w półmroku, rozglądając się nerwowo. Była sama w mieszkaniu na poddaszu. Prześladowała ją myśl, że coś złego może się tego późnego wieczoru wydarzyć. Z wyłączonego radia dochodziły dziwne szmery, a może to po prostu zwykłe figle umysłu, wsłuchującego się w pustą przestrzeń. Sama już zwątpiła w tą rzeczywistość, która ją otaczała.
Podeszła do okna, powietrze zrobiło się wyjątkowo ciężkie. Miała wrażenie, że brakuje jej tlenu. Ledwo łapiąc oddech, otwarła okno i odwrócona tyłem do niego nadal obserwowała wnętrze pokoju.

Czarna mała postać wpadła przelatując jej nad głową. Zahaczając o mocno natapirowane rude włosy. Zaplątała się w tym stogu siana, a ona zaczęła krzyczeć próbując wyrwać ją ze swojej lakierowanej szopy. Ugryzł ją w rękę, a ona wyrwała go wraz z kołtunem włosów.
Rzuciła go na podłogę przyciskając kapciem.
- To ja Jacek. Wysyczał przez przygniatającą go podeszwę rozklejonego kapcia. Pochyliła się nad rozpłaszczonym zwierzątkiem.

- Gacek to ty? Jacek?
 Poruszył skrzydłami chwytając czubek okrągłego przedmiotu.
- Puść mnie zanim mnie udusisz.
- Zdjęła z niego swoją stopę razem z rozczłapanym kapciem.

 Kaszlał zanosząc się gwałtownie powietrzem.
Po chwili zawirował unosząc w ludzkiej postaci pod czarną peleryną. Kipiał wściekłością do niej z zamiarem dania jej nauczki. Chwycił ją za szyje i uniósł w powietrzu. Wyrywała się wymachując w powietrzu nogami.
Nie nie miała na tyle siły, żeby się obronić przed jego atakiem. Wybrała życie ludzkie, kiedy musiała stanąć przed wyborem ukrywania się przed słońcem. Świat w ciągu dnia był dużo ciekawszy, niż podczas panującej czerni, oświetlanej poświatą księżycową. Tak sobie to tłumaczyła dlaczego nie ma już swojej tajnej broni wampirzycy. Po prostu przestała wierzyć w swoją wyjątkowość. Przeciętna zaniedbana od wielu lat kobieta. Taki zastał widok kiedy unosił ją przed sobą.

  Prychną na nią i zwolnił uścisk. Osunęła się na podłogę przytrzymując dłońmi szyje.
Skuliła się i wsunęła w ciemny kąt.
Podszedł do niej i z podirytowanym tonem głosu wyszeptał.
- Gdzie jest ta kobieta, która tu kiedyś mieszkała?
Patrzyła na jego wystające kły i szkliste oczy. Bała się go bardziej niż zawsze. Drgały jej wszystkie mięśnie. Nie mogła tego opanować. Strach jaki nią zawładną nie pozwalał się ruszyć ani nic powiedzieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz