czwartek, 9 lutego 2017

Liliowa wysepka

Liliowa wysepka, na której są trzy rzeźby nagich kobiet. Pełne ich kształty w stylu Rubensowskim z niewielkimi śladami wyżłobień po narzędziach na ich ciałach.
Mijam je codziennie a one pomimo chłodu, leżą i siedzą wygrzewając się w zimnych promieniach. Na ich twarzach maluje się niezmienny uśmiech zadowolenia.
Za nimi zacumowane łodzie i owiewający je rozpędzony wiatr wdzierając się pomiędzy nowoczesne budynki. Spoglądam na nie wsłuchuje w ich szmer, który wydobywa się z ich burt.
Uwięzione są pomiędzy rozległymi wypiętrzającymi krami grubego lodu. Moją uwagę przyciąga szczególnie jedna. Stara podniszczona dość sporych rozmiarów łódź. Dawno nikt do niej nie zaglądał. Wzbudza swoim opuszczonym wnętrzem niepokój. Sary wrak z pewną historią o przebytych wodnych szlakach i odwiedzonych wysepkach.
Z ciekawości, co skrywa przeskakują przez brakujący bok na pokład. Drewniane deski lekko zaskrzypiały coś w rodzaju powitania. Zbliżyłam się powoli do małego okrągłego okienka. Światło, które się tam wdzierało, odsłaniał sporą warstwę kurzu. Szklane świeczniki były pokryte grubą warstwą szarego pyłu.
W powietrzu unosiła się mewa zataczając koła. Towarzyszka tej osamotnionej białej bez nazwy łajby.
Most który jest za nią metalowy masywny przełamuje swoim łukiem widok na rozległe brzegi jeziora. Malowniczy klimat z pasmem rozsianych na skałach drewnianych domków w kolorze czerwieni z białymi oknami.

Za mało czasu na rozmyślania za chwilę zajęcia. Teraz nowe słowa i skojarzenia z ich znaczeniem.
Wrócę do łodzi za jakiś czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz