sobota, 21 stycznia 2017

Fragment z notatnika - Mole

Spojrzała na niego, leżał przednią okładką na blacie stołu. Szeleścił kartkami uparcie wydając niewyraźne stłumione dźwięki, wydzierające się z jego wnętrza. Szarpnęła go, za grzbiet i jednym ruchem otworzyła na niezapisanych jeszcze stronach. Wypadło z niego kilka postrzępionych fragmentów papieru.
- Co tu się stało?
Zapytała z niedowierzaniem, wskazując resztki opadające na podłogę.
- To mole!
Wrzasnął ciężko dysząc z przejęcia.
- Zjadły mi zakładkę, tą którą dostałem od ciebie.
Wyśmiewały się przy tym, że taka pyszna i aromatyczna.
Teraz buszują w biblioteczce. Chwaliły się, że mają w czym przebierać.
-Widziałem jak wdrapywały się na regały. Szyderczo uśmiechały się przy tym do siebie.
Zamyśliła się przez chwilę, wyobrażając sobie te małe pergaminowe głodomory.
- W tych czasach mole, niby skąd?
Przypomniała sobie.
No tak, na tym metalowym regale, gdzie oddaje się niepotrzebne książki. Musiały siedzieć w tej poniszczonej i pożółkłej z czarną okładką. Miała takie drobne prześwity w kilku miejscach.
- Teraz masz problem wycedził przez kratki.
Rajd nie pomoże to są stare przebiegłe robale.

Notatnik był młody, więc jego gramatura nie była w ich guście kulinarnym.
One wolały dojrzały zmurszały stary papier, z lekko wystającymi włóknami. Druk też nie był bez znaczenia. Litery miały swoją wartość. Świeży tusz nie był tej samej jakości, co dawniej.
Może współczesna chemia nie pomoże, ale wrócić do starych metod zawsze można.

Uśmiechnęła się do niego i wygładzał otwartą stronę ręką, w geście pocieszenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz