poniedziałek, 26 grudnia 2016

Grzybki poza obiektywem


Marazm mnie ogarnia. Na wyświetlaczu pojawił się komunikat - Bateria wyczerpana. Rozglądam się, bo nie mam już na czym zapisać tego, co widzę. Aparat zdechł.
Mech bujnie rozrasta się na skałach, a stare zmurszałe liście, są coraz ciemniejsze. Stają się cząstkami ziemi. Przemija z każda chwilą życie, ale rodzi się nowe. Widzę te maleńkie grzybki na starym pniu.
Urocze pomarańczowe rosną w cieple grudniowego dnia w swoim tempie. To nie gwarantuje im szczęśliwego końca. Mróz z zaskoczenia przychodzi gwałtownie i zatrzymuje je w czasie. Przerywając ich cykl wzrostu. Gdyby wiedziała, że to nie ten czas, czy by rosły pomimo przeciwności pogodowych?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz