środa, 30 listopada 2016

Zima


Zamarznięta skuta lodem
Nieruchoma i posępna
Przyglądała się przyrodzie
Przy pierwszych promieniach
Sopel z płaczem odchodził
Kapiące z niego potoki łez
Napełniły strumień wątły
Poruszyło się jej zastygłe serce
Dotknięta żalem i tęsknotą
Wyciągnęła do niego ręce
Sztywnym i niezgrabnymi palcami
Przytuliła go do siebie
Przez chwilę była szczęśliwa
A kiedy rozsunęła ramiona
Została sama roztopiona
Zima

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz