wtorek, 15 listopada 2016

Starość


Przeglądała się odbiciu, kobieta którą widziała nikogo jej nie przypominała. 
-Nie znam cię- pomyślała.
Spojrzała z miną oburzenia w stare, zaśniedziałe już lustro.
Miała głębokie zmarszczki, siwe włosy i wydłużony nos.
-Kim jesteś?
-Dotknij swojej twarzy -odpowiedziało jej szepcząc, niewyraźnie jakby z głębi.
Jej palce delikatnie musnęły policzków i przesunęły się bezwładnie w stronę czoła. Gładka skóra była sprężysta, delikatna jak aksamit.
Druga dłoń powędrowała w stronę nosa, był mały i okrągły. Powieki tak jak zawsze, podkreślały głęboko osadzone oczy.
-Kłamiesz! 
Krzyknęła do odbicia, które zaczęło drgać miarowo. Dając efekt wprawionej w ruch wody. Poczuła tą falę i ten niepokój w sobie. Krew płynęła wzburzona w żyłach. Czuła, że coś się zaczyna w niej zmieniać. Obejmowała się ramionami, coraz mocniej krzyżując na sobie ręce. Drżała ze strachu, usiłując zatrzymać proces przemiany. Wszystko zaczęło wirować, przed oczami wyświetlały się obrazy z przyszłości. Szczegóły zamazywały się w zawężającym się kącie widzenia od nabieranej prędkości. Wrażenie odrywania się od ciała, było coraz silniejsze. Całe życie na, które czekała już przeminęło tworząc nową świadomość i historię.

Zrobiło się ciemno i mrocznie. Chłód powoli zamieniał się w przyjemne ciepło. Ogarniał ją coraz większy spokój. Rozluźniła ramiona, wyciągając je przed siebie. Krok do przodu, który wykonała zbliżył ją do ściany zimnej i gładkiej jak szkło. Otwarte dłonie dotykały wewnętrzną częścią tajemniczego błyszczącego punktu.
Przez czarną powłokę przenikały jasne drobinki.
-Babciu!
Usłyszała za swoim plecami, piskliwy głos dziecka.
-Tutaj jestem.
Zdejmij tą opaskę z oczu, to już koniec zabawy w chowanego.
Zsunęła bawełniany kawałek materiału, który opadł jej na szyję.
Światło, które dobiegało do źrenic gwałtownie je zwężając, spowodowało mocne ukłucia. Odruchowo odwróciła głowę.
-Babciu!
Znowu usłyszała wołanie.
Spojrzała niepewnie w stronę dobiegającego ją głosu.
Stał tam mały człowiek, przypominał wyglądem jej syna.
To niemożliwe, gdzie są te wszystkie lata? Co się z nimi stało?
Przeleciały jej między palcami, niespostrzeżenie. Czas jak woda, nie można go zatrzymać. Ale żeby od razu stworzyć wodospad.
-Teraz ja będę szukał ciebie.
Wybiły ją te słowa z zamyślenia. Zaniemówiła, bała się poruszyć. To jednak prawda
- Starość mnie dogoniła.-powiedziała cicho.
Sytuacja była taka osobliwa i trudna do zrozumienia w kilka minut, że nie wiedziała co ma robić.
Pamięta ten moment, w którym była matką takiego chłopca.
Nie lubiła się bawić, wolała spacery i poznawanie świata oczami dorosłego.
Zabawa w chowanego, coś podobnego! Musiała się bardzo zmienić. Wolała nie spoglądać w lustro, żeby się upewnić w sytuacji w jakiej się znalazła. Stało się, żyję tu i teraz. Ten czas, który przeminął nigdy już nie wróci.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz