czwartek, 10 listopada 2016

Śnieżna droga

Znalazłam dzisiaj mrówkę, stała na śnieżnej skarpie. Spojrzałam na nią, była zmarznięta. Podniosłam i położyłam ją na mojej też już chłodnej dłoni. Poczuła zmianę i nabrała rozpędu. Nie zdążyłam ją zatrzymać spadał z powrotem na ziemię. Pochyliłam się nad nią i jej marnym już i tak losem. Śnieg powoli się topił, nie ma powrotu do mrowiska, wszystkie ślady zapachowe są już zatarte. Weszła powoli na skrawek chusteczki i podkuliła przednie odnóża. Wyglądała jak by klęczała, może to taki stan owadów momencie wyziębienia i oczekiwania na koniec. Do domu jest już niedaleko. Potrzebne było teraz ciepło, żeby rozgrzać nie tylko ręce, ale i to małe stworzenie. Szłam szybko potykając się o grudy rozbitego śniegu. Po przekroczeniu progu domu. Fala przyjemnego powietrza rozeszła się po maleńkim ciele. Czułki nabrały wigoru, badając nowe miejsce. 
Dobrze, że się spotkałyśmy na tej ścieżce. Zawsze znajdzie się dla ciebie miejsce. Kilka resztek i drobinek, może przeżyjesz u nas zimę.
Pocieszałam nowego przybysza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz