środa, 2 listopada 2016

Nula

W krainie wiecznych łowów.
Myszy są ulotne.
Mleczno białego koloru.
Fruwają nad kocią głową.
Zanim odszedł w ramionach.
Kulawy wrócił do domu.
Przyszedł na niego czas.
On wymachuje łapami.
Teraz zamiast czarnego futra jest biały.
Miękki pozostał nadal.
Lata lekki jak obłok.
Unosi się wysoko.
Nula!
Słyszy jeszcze swoje imię.
Spojrzał, za siebie jeszcze raz.
Pomachał ogonem.
Błysk w jego oczach zgasł.
Zamiauczał ostatni raz.
Zniknął ze swoim życiem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz