sobota, 29 października 2016

Szkło


Rozleciałam się na kryształki.
Mienię się diamentowym blaskiem.
Ostre krawędzie ranią się na wzajem.
Nie mogę wrócić, do stanu przed upadkiem.
Rysy, szczeliny, pęknięcia.
Cała moja o sobie wiedza.
Krucha jestem, tylko to stwierdzam.
Nie chcę być już szklana.
Metalowa była bym zbyt twarda.
Może lepiej drewniana.
Mam taką wielką temperówkę.
Zastrugam sobie nią główkę.
Grafitowym rysikiem życia.
Dobra będzie z tego sztuka.
Przyda się do szkicowania.
Obraz powstanie już trwały.
Zamknięty będzie za szklanymi ramami.
Powieszony na ścianie, nigdy się nie rozpadnie.
Nikt go już nie będzie dotykał.
Tak bym chciała być tylko sztuką.
Papier i kartka to ja, tylko ramy jeszcze brak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz