czwartek, 13 października 2016

Kartki


Łańcuchy zaczęły odrywać się od ściany.
Ogniwo jedno po drugim pękało, otwierając zamknięte na kłódki drzwi. Metal zardzewiały powoli się rozkruszył. Posypał się na jej głowę odłamkami rdzy. Teraz jej głowa płonie odcieniami rudości i brązu. Na ramionach zatrzymały się fragmenty drobinek i płatków strawionego przez czas żelaza.
Poruszyła się słysząc tryby przesuwające się w kłódkach.
Podniosła ręce, chwyciła jedną z nich i pociągnęła w dół. Wszystko opadło, wydając dźwięk obijając się o siebie. Przekroczyła jednym krokiem stertę, która była pod jej nogami i weszła przez drzwi do komnaty, gdzie paliły się świece. Na grubym dębowym stole leżała księga oprawiona w skórę z wytłoczonymi na niej napisem. Otworzyła ją spokojnie kartki poruszone powietrzem. Zaczęły się wyrywać z wnętrza i fruwać jak dzikie ptaki uwięzione w klatce. Zaskoczona próbowała ją zamknąć, ale było za późno. Przez otwarte okno, wyleciały prawie wszystkie. Jedną udało się jej zatrzymać.
W ostatniej chwili zamknęła przed nią wyjście. Chwyciła za jeden róg, przestała się szarpać, była cała pognieciona od obijania się od ściany. Poczuła jej dotyk na sobie. Położyła ją na stole i delikatnie rozprostowała. Liter nie było zbyt wiele. Tylko jedno przysłowie.
,,Radość serca wychodzi na zdrowie, duch przygnębienia wysusza kości,,
Ze wszystkich mądrych księgi zapisanych słów. Pozostało tylko tyle, dążyć do szczęścia i wiedzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz