czwartek, 27 października 2016

Czarownica szykuje się na zlot. cz.1



Czarownica cz.1

Teraz zacznie się zabawa. Czarownica zaciera ręce ze szczęścia.
Ma na nich pełno kurzajek, które się o siebie haczą. Grymasi na ten gest, bo pocieranie ich o siebie, nie jest przyjemne.
Otworzyła dużą drewnianą szafę. Znowu nie ma w co się ubrać, same stare łachy. Jedne nie modne, a inne byle jakie. Poszperała trochę i wyciągnęła w takim stylu dziwacznym sukienkę. Przypominała w niej bardziej nietoperza. Może być i z grymasem na twarzy położyła ją na krześle. Pantalony białe z koronką na nogawka i gorset miała już na sobie. Chociaż z tym nie było problemu westchnęła zadowolona z ulga.
No prawie jest już komplet, teraz tylko jeszcze buty. Trzewiki ze szpicem na przodzie zawsze były wygodne.
Teraz dodatki.
Wyciągnęła miotłę z pod drewnianej ławy i pozamiatała nią wszystkie katy. Z pająków zrobiła sobie naszyjnik i broszkę. Pajęczynę powplata we włosy. Taki tren pasował do jej rzadkich, już siwych włosów. Gdzie ten puder z muchomorów muszę przypudrować piegi. Spojrzała w stare zaśniedziałe lustro. Wyglądasz porostu bajecznie jak na wiedźmę przystało.
- Powiedziało do niej lustro.
-Dziękuję jesteś bardzo miły, ale teraz nie mam czasu. Muszę jeszcze poszukać szczura.
-Pewnie jeszcze siedzi w dyni zjadając ją od środka. Kawałek po kawałku, tylko żeby Ci się po drodze nie rozchorował, wiesz lokomocja.
-Spokojna twoja odbita głowa, mam paskudny syrop na pewno zadziała.
-Ogoniasty wskakuj na miotłę. Tylko się pospiesz, bo ledwo chodzisz.
-Masz dla mnie miejsce?
Zapytał szczurek.
-Oczywiście.
Wdrapał się po jej nogach i na ramieniu miła dla niego, stare znalezione w lesie gniazdo. Usiadł wygodnie i poszybowali w stronę księżyca, on wyznaczał im kierunek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz