piątek, 28 października 2016

Czarownica cz.3



W tym świetle, wstawała wysoka wieża. Była szpiczasta i okrągła na wysokości dachu zamku, w której mieszkał.
Czarnoksiężnik, który nie lubił się bawić. Pozasłaniał okna drewnianymi okiennicami. Zaryglował drzwi wielką belką, która była wysuwana z bardzo grubych ścian. Ryglowała drzwi od środka, przechodząc w drugi taki sam otwór, po drugiej stronie.
Teraz będzie mieć spokój. Kot siedział na kanapie. Głośne uderzenia metalową kołatką w ciężkie drewniane drzwi. Rozległo się po holu. Obrazy, które wisiały na ścianach w tym momencie zbladły. Świeże kwiaty w wazonie zadygotały niespokojnie.
Wazon przesunął się delikatnie po stoliku. Kot nastroszył sierść, prężąc grzbiet i prostując nogi, zasyczał i parsknął.
-Kto tam?
Głos poważnego mężczyzny, rozszedł się po holu odbijając się od ścian.
Nikt nie odpowiedział. Podszedł i je uchylił. Spojrzał na ducha i zanim zdążył coś powiedzieć.
Czarodziej wyrzucił z ust takie słowa.
-Odejdź ja nie lubię tego święta!
Czarownica podbiegła do niego i wykrzyknęła.
-Zaczekaj!
Zdziwił się, bo ją znał.
Zamknął drzwi i rygiel schował z powrotem w ścianę.
-Wejdźcie.
-Chcieliśmy prosić tylko o cukierki, nie chcieliśmy przeszkadzać.
Zakłopotana takim przywitaniem czarownica, pogłaskała szczura.
-Dla was zrobię wyjątek. Znamy się czarownico i wiem, że nie przyszłaś tu bez powodu.
-Wyczaruję deszcz słodyczy.
Duch, aż podskoczył z radości. Magia i słodycze, co za klimat. Nie spodziewał się tak ciekawego zdobywania łakoci.
-Czarownica pomogła Ci kiedy byłeś smutny więc i ja mogę coś w tej sprawie zrobić.
-Wiem o wszystkimi od kruka, był i widział tą sytuację z drzewami.
Weszli do środka. Kot spojrzał na szczura, a on nie czekając na rozwój sytuacji zeskoczył z czarownicy na ziemię i podszedł do niego. Pomachał do kocura wąsami. Przywitanie przerwały słowa maga.
-Przywołuję cie, tu i teraz, kolorowo chmuro słodyczy. Daj nam ich tyle, ile duch sobie zażyczy i udźwignie w swoim wiaderku.
Posypały się garściami z kolorowej chmury, cukierki, landrynki czekoladki i żelki.
Wszystkie były zapakowane w różne papierki.
-Już wystarczy, zaraz je pozbieram.
Powiedział chłopiec.
Jak się bawisz duchu?
Zapytał ogoniasty.
Mam nogę w gipsie i siedzie pod prześcieradłem, na łóżku. To jest najwspanialsze Halloween jakie miałem.
Masz obiecanego żelka przyjacielu. 
Skubał go trzymając w łapkach i mrużył przytytym oczy. Był bardzo zadowolony, z tej opowieści, którą dla niego wymyślił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz