środa, 14 września 2016

W sieci


Wpadłam w bezbarwne włókna, przykleiły mi się do twarzy, pooblepiały ręce. Z każdym ruchem, jest coraz trudniej się ruszyć, zastygam powoli w miejscu w oczekiwaniu na pająka. W nadziei, że wpadnie lepszy kąsek zamykam oczy. Sytuacja zaczyna mnie przerastać, wiem co potrafi zrobić z ofiara ten, który zrobił te sieci. Podejdzie najpierw blisko, po tych niciach, na których nie ma klejącej substancji, a może skoczy. Coś wyczuwam to nie zapcha tylko lekkie drganie na drugim końcu, ten sam co splatał mi ręce. Z przymrużonymi powiekami, przez mgłę widzę go, ma takie strasznie długie czarne nogi. Wyłupiaste kuleczki skupione blisko siebie na środku głowy błyszczą przyjaźnie. Tak bym chciała, żeby nie miał złych zamiarów, ale jedzenie to jedzenie, krew, to krew, życie za życie. Zbliża się z ze swoimi szczękoczułkami. którymi potrafi przegryźć najtwardszy nawet pancerz..On ten samotnik, który kopie sobie nory i mają pion kształt teraz mnie pożre ciągnąc przez doskonale zamaskowany naziemny korytarz zbudowany z jego sieci. Jest już przy mojej twarzy, obserwuje, dotyka, mojej skóry, łaskocze chcę się podrapać ale nie mogę, śmiać też nie mam sklejona twarz. Co on teraz zrobi? Zastanawiam się i moje ciało zaczyna drgać jak mucha uwięziona bzyczy unieruchomionymi skrzydłami, odsunął się ode mnie, to nie te ruchy go zniechęciły. Pewnie nie potrafi zidentyfikować, co dokładnie wpadło w jego dostrojone jak w gitarze struny. Analizuje sytuację, zniszczona sieć z czymś w środku, próbować jak smakuje? czy może lepiej pomóc się uwolnić zanim umrze sam z wycieńczenia. Odwracam wzrok od niego, spoglądam na błękitne niebo z obłokami białymi, przelatują nad drzewami widzę jej fragmentami pomiędzy gałęziami. Szum drzew uspakaja mnie wewnętrznie. Odejdę w bólu, cierpieniu, od jego jadu, nastawiam każdą cząsteczkę ciała na przyjęcie ostatniego ciosu.Wyłączam bodźce nerwowe, blokuje je w umyśle. Przynajmniej tak bym chciała się znieczulic w momencie, kiedy mnie zaatakuje. Zamiast mocne ukłucia czuję,ze tak mocno związane sznury zaczynają się powoli rozluźniać z uścisku śmierci.
Pająk, który miał się stać moim oprawcą teraz mnie uwalnia. Wypuszcza z tej uwięzi, chce mnie wyrzucić jak coś zbędnego i niepotrzebnego, jestem prawie wolna. Jeszcze kilka poplątanych nici jemu pozostało. W końcu jestem wolna, spoglądam na pajęczynę jeszcze raz, ale jego już tam nie ma. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz