sobota, 17 września 2016

Drzewa

Szumiał las, był to śpiew drzew, liście krzewów były ich wirtuozami. W starych konarach dzięcioł wystukiwał rytmy dziobem. Grube gałęzie skrzypiały, bez smyczków chcą zastąpić skrzypce. Wchodzę w jego głąb, zatrzymuję się na środku stoję i się rozgadam. Jestem teraz częścią tego małego zintegrowanego miedzy sobą świata. Czuję się ważna, jestem tu obca, ale stają się częścią tego otoczenia. Pochłonęło moją uwagę, przyziemne sprawy są zepchnięte na drugi plan. Wyczuwają moją obecność, dotknęłam stopami odkrytych korzeni na ścieżce. Nie poruszyły się, ale zapach jaki teraz czuję wiem, że sosna chce mi coś powiedzieć. Nie potrafię odczytać tej informacji. Podniosłam głowę w górę, przyglądam się jej korze, jest tak silna, pomimo tych szczelin pomiędzy, odcinkami. Wyżej ma mocne gałęzie, przypominają długie ramiona, na których są zabawne drobne gałązki z paluszkami. Igły to małe kolce, ale nie robiące nikomu krzywdy. Z następnym głębokim oddechem czuję, że się uspokajam. To świat jest najlepszy jaki znam. Równowaga między dobrem a złem jest zachowana. Nic tu nie jest odbierane na siłę, ani na zapas. Nie ma zachłanności jak w moim świecie, w którym egzystuje. Wszystko się toczy własnym rytmem, tracę poczucie czasu. Czuje się szczęśliwa, obcowanie z naturą jest odskocznią, od codzienności w inny wymiar. Spoglądam za siebie i wiem, że nie mogę zostać tu na zawsze. Chociaż czasami, tak bym bardzo chciała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz