niedziela, 10 lipca 2016

Walka

Poległam z grabiami w rękach. Na polu walki, byłam bez szans. Najazd słów był ogromny, zakatowały gwałtownie. Wyciągnęły swoją najcięższą broń, karabiny z amunicji załadowane ortografią. Czołgi były pełne kul z U,Ó. Kunszt ich walki jest perfekcyjny, nawet przy tym nie mrugną powieką. Bezwzględne zasady panują, interpunkcja wydaje następne rozkazy. Do boju z wielkim natarciem się szykują. Teraz już nie mam prawa do odwrotu. Moje ćwiczenia i przygotowania, próby, do wojny nic mi nie dały. Wszystko co miało mi pomóc, gdzieś odeszło do szuflady. Słownik niczego mnie nie nauczył. Przepisywanie sówek po sto razy, nie wybudowało armii. Jestem skazana tylko na siebie i na chybił trafił strzelam w tekście. Jak los mnie czeka to już przecież wiecie. Pogrzebią mnie pod stertą błędów, słowa bezwzględne. Zdania kulawe, pouszkadzane, z liter obdarte. Pochylą się nad moim grobem. Nie będą mogły przypomnieć sobie, kto w nim leży, bo już nic im nie przyjdzie do głowy. Wykreślone zostaną z testu na czerwono i na margines zepchnięte. Popełnione błędy przez zemnie, zagwarantowały im walkę z ortografią przegraną.



Moja ciągłą kula u nogi-ortografia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz