środa, 27 lipca 2016

Ten czas.





Nadszedł ten czas, kiedy w końcu trzeba poszukać kluczyka. Leży na dnie głęboko zakopany, w pudełku pomiędzy stertą, różnych niepotrzebnych rzeczy. Nie ma breloczka, jeszcze nie zdążył zardzewieć. W dobrych warunkach, czekał na ten moment- połączenia z kłódką. Ona strzegła tajemnicy, czegoś co próbowało się wydostać, ale nie miało nawet szpary, żeby o pomoc zawołać. Zakneblowane siedziało, zawinięte w papier. Trzymało, w ramionach nadzieję. Jeszcze małą, ale zadbaną i gotową, w każdej chwili wyjść na wolność. Łańcuchy przytrzymywały kłódkę, zwisały spokojnie. One były już mocno zardzewiałe, czas o nich nie zapomniał. Silne metalowe, ze sobą połączone, przetrwały, by każdą próbę ich rozdzielenia. W twierdzy umysłu, tryby zaczęły się przesuwać, gotowe na zmiany. Coś drgnęło, kluczyk przesunął się w kłódce,ona wydała przeraźliwy dźwięk- zaskrzypiała. Kłódka otworzyła się i rozpięła łańcuchy. Serce zaczęło bić mocniej, na widok uwolnionego skrywanego szczęścia. Nadzieja w oczach urosła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz