poniedziałek, 25 lipca 2016

Drzwiczki w stodole.

Wspominam takiego rodzaju drzwiczki. Na każdym budynku gospodarczym, znajdowały się takie małe, otwierane od wewnątrz, bez drabiny. Podjeżdżało się wozem z sianem i widłami, wrzucało siano na strych. Nigdy nie było drabiny, miały zabezpieczać przed gryzoniami. Drugie rozwiązanie było również, dobre tylko tym razem w suficie, od wewnątrz budynku. Pamiętam jak dostawiało się drewnianą drabinkę i kiedy już się weszło do środka. Prostym sposobem, zrzucało się siano dla zwierząt, prosto przy żłobie. Zdarzało się, że wewnątrz budynku, gdzie nie było zwierząt robili, też te wejścia na ścianie. Patrząc na to zdjęcie mam przed oczami tamte czasy. Moje dzieciństwo na wsi, Dolny Śląsk z poniemieckimi domami. Ja mieszkałam w byłym przerobionym młynie. Był tam nawet piec do pieczenia domowego chleba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz