wtorek, 26 kwietnia 2016

Życie po deszczu

Padał ulewny deszcz, zalewało wszystkie otwarty w ziemi i mnie też. Ostrymi ruchami pierścieni wypełzłam z pod ziemi i jest, w końcu upragniona powierzchnia, powietrze!To miejsce bez trawy, skrawków gałęzi. Jest pusto, dokąd mam iść? czuję tylko pod sobą gładką powierzchnię nic więcej. Co teraz? Pomału wstaje słońce, wysuszy moje ciało na wiór.To nie jest miejsce bezpieczne, jest coraz cieplej. Czuję mocne promienie słoneczne, palą mnie boleśnie. Co teraz ze mną będzie? szukam schronienia ale ciągle go nie ma. Co za pech, że człowiek wyłożył beton, albo kostkę brukową. Przeszkodę dla zwierząt, barykadę z krawężników, są bez szans.

Jest ich dużo omijam, je dużymi krokami, bo może się im uda. Wracam po dłuższym czasie, ale one nadal tam są. Różowe i długie, małe i duże, różne. Część już nie żyje, te co mają resztkę sił pomału się przesuwają, są zmęczone czekają na śmierć. Podniosłam jedną położyłam na trawie w cień. Jest nadzieja, że uratuję chociaż jedną dżdżownice.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz