sobota, 30 kwietnia 2016

piątek, 29 kwietnia 2016

Złote liście

 Liście spadały z drzew. Wirowały oderwane od gałęzi, wykonując ostatnie na wietrze piruety. Mieniły się różnymi kolorami, żółci i czerwieni, jeszcze tylko kilka zielonych, czekało na ostateczne pożegnanie przed zimą z drzewem. Leżała ich już duża ilość, jeden na drugim przytulały się do siebie. Kolorowy liściasty dywan, przykrył trawę i zasłonił ziemię. W promieniach słońca zapłonęły jeszcze raz, oddając swój złocisty blask. Teraz jest już wiosna i nowe liście zielone. Będą z nami, aż do następnej jesieni.

Muzyczny liść







Liść zagra dzisiaj pierwsze skrzypce. Znalazłam go w trawie po zimie. Lubię takie, kojarzą mi się z wytrawianymi liśćmi z kwiaciarni, mojej ostatniej pracy.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Korzenie życia

Drzewo na pozór martwe, suche, bez liści. Stoi jak szkielet pośród zielonych towarzyszy. Pomału oddaje swoje wnętrze matce naturze. Spełnia drugą rolę w przyrodzie. Teraz jest domem dla robaków, owadów i innych drobnych organizmów. Ekosystem wie co z nim zrobić, nic w przyrodzie się nie marnuje. Zatacza krąg życia, kiedyś dzięki ziemi i ściółce drzew mogło z nasiona wyrosnąć, teraz będzie dla innych podłożem. Takie to wszystko oczywiste, ale nie dla wszystkich.
Dajemy my ludzie niezłe kopniaki naszej ziemi, jak długo będzie jeszcze w stanie znosić tą przemoc nie wiadomo. Wycinanie drzew na skalę przemysłową, zatruwanie środowisk w różny sposób. Wszystko ma nieodwracalne skutki. Żyję w tych czasach i się czasami zastanawiam? Gdzie się podziały czasy lasów pełnych zwierzyny? czystych rzek i spokojnie żyjących ludzi? Lepsze czasy, zależy dla kogo? Po co nam ten postem technologiczny, kiedy się nie ma czasu, na normalne życie.

Domek z przepisem na pizze.

Od jakiegoś czasu miałam przepis na parapecie. To nie było jego miejsce, ale przynajmniej wiedziałam gdzie leży. Ostatnio książki kucharskiej szukałam przez tydzień. Schowałam ją do chleba już nie używanego i położyłam na lodówce. Przez przypadek ją znalazłam, bo przecież kto chowa takie rzeczy w chlebaku? No ja! zawsze lubię sobie utrudniać. Myślałam, że będę pamiętać o tym miejscu, idealnym schowku. Postanowiłam zrobić słoik z przepisem. Praktyczny, nie zgubię w kuchni i nasypię jeszcze do niego mąki, bo jest duży.




Pizza wychodzi z niego dobra, zainteresowanych przepisem zapraszam. Prześlę cały przepis.



wtorek, 26 kwietnia 2016

W ogrodzie

W opuszczonym ogrodzie rosną drzewa, z powyginanymi gałęziami, każda w inną stronę. Jest w nim coś magicznego. Zamiast trawy rośnie mech, nie taki zwyczajny.W słońcu mieni się rożnymi odcieniami zieleni.Ta miękka ciepła kołderka jest odwiedzana przez czarnego kota. Szuka szczęścia kocisko, jeszcze za mało słońca, żeby ożył do końca. Wrony też szukają, przebierają w trawie dziobami i pazurami, może trafi się im tłuściutki kąsek. Może znajdą orzechy, kto to wie, co w trawie leży. Baśniowa kraina, tylko obsady brakuje. Na kogo się zdecydować? Czy kot ma być bohaterem? czy może wrona? Kocisko bardziej ciekawe, nudził się biedaczek siedząc na najniższej gałęzi. Nie chciał podlecieć do niego żaden ptaszek. Niemrawie się przeciągnął i poszedł dalej. Zapytam go następnym razem, co go spotkało ciekawego? Może zostanie moim kolegą?

Życie po deszczu

Padał ulewny deszcz, zalewało wszystkie otwarty w ziemi i mnie też. Ostrymi ruchami pierścieni wypełzłam z pod ziemi i jest, w końcu upragniona powierzchnia, powietrze!To miejsce bez trawy, skrawków gałęzi. Jest pusto, dokąd mam iść? czuję tylko pod sobą gładką powierzchnię nic więcej. Co teraz? Pomału wstaje słońce, wysuszy moje ciało na wiór.To nie jest miejsce bezpieczne, jest coraz cieplej. Czuję mocne promienie słoneczne, palą mnie boleśnie. Co teraz ze mną będzie? szukam schronienia ale ciągle go nie ma. Co za pech, że człowiek wyłożył beton, albo kostkę brukową. Przeszkodę dla zwierząt, barykadę z krawężników, są bez szans.

Jest ich dużo omijam, je dużymi krokami, bo może się im uda. Wracam po dłuższym czasie, ale one nadal tam są. Różowe i długie, małe i duże, różne. Część już nie żyje, te co mają resztkę sił pomału się przesuwają, są zmęczone czekają na śmierć. Podniosłam jedną położyłam na trawie w cień. Jest nadzieja, że uratuję chociaż jedną dżdżownice.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Z sukienki torba na zakupy



Dodałam koronkę i tasiemki z guzikami, przeszyłam przód na boki i jest taka torba.




Wena

Ona jest jak chochlik, jak małe dziecko nie zna granic. Niepoukładana, skromna ale zdecydowana. Ciągnie za sznurki fantazję jak marionetkę i wdaje jej rozkazy. Szkoda, że jej nie znacie, jest pełna nowych wrażeń. Taka jest właśnie moja Wena.

sobota, 23 kwietnia 2016

Rysunek kredką na ścianie-pastel


Czasy wynajmowania pokoju i rysowanie po ścianie. Zanim się wyprowadziłam wszystko zmywałam gąbką.
Chciałam tylko jeszcze dodać kilka słów, na temat obrazów woskowych na szkle. Był to czysty przypadek eksperymentowania z robieniem świec. Rozlewałam wosk na podłodze i przez przypadek wylało się na szklaną płytkę. Było bardzo ciężko usunąć wosk ze szkła. Pomyślałam sobie, że warto spróbować go wykorzystać. Do starych niepotrzebnych ramek, ze szkłami dokładałam trochę naturalnych roślin, czy jak w tym wypadku bursztynu. Chodziłam z tymi obrazkami po galeriach w Poznaniu, ale nikt dwudziestolatki wyglądającej dużo młodziej, nie brał na poważnie. Odpowiedzi były proste, jest pani za młoda. Po około roku dowiedziałam się z radiowej reklamy, że jest w Warszawie wystawa poświęcona obrazom woskowym na szkle. Może to zbieg okoliczności, a może plagiat nigdy się nie dowiem.



Historia zatoczyła krąg, przeprowadziłam się po kilku latach i zrobiłam wystawę w Domu Kultury w Pobiedziskach.
Poświęcona była obrazom woskowym na szkle .Połączona była z tematyką Wszystkich Świętych.Więcej zdjęć mam w linku 
http://deccoria.pl/galeria,id,120129,1,osrodek-kultury-wystawa-obrazy-woskowe-na-szkle-wszystkich-swie.html

Guzikowe kolczyki

Kupiłam używaną sukienkę. Lniana, brązowa, miała z masy perłowej śliczne guziki. Noszę teraz zamiast sukienki, to od niej na uszach guziki.




Sztyfty są srebrne przyszyte normalną nitką.


Idealne na lato


piątek, 22 kwietnia 2016

Kocie oko







Torebkowa spódnica

Spódniczkę plisowaną kopiłam za ciasną.
Przerobiłam ją na letnią torebkę wszywając jej sznurki. Wewnątrz są na pasie guziki,żeby zakryć przyszywanie sznura.



Jest bardzo pojemna. Podpięte i przyszyte ma tylko końce materiału na dole.



Nie wymagała dużo zmian, efekt jest taki jak na zdjęciach.

Skrzyneczka kraciasta



Nic nadzwyczajnego skrzynka po truskawkach, ale mogę tylko dodać, że ma oryginalną kieszonkę z koszuli męskiej.



Wewnątrz uszyłam wkładkę materiałową, którą można prać.


Rozmowa

Rozmowa z koleżanką dzisiaj była bardzo interesująca.
Zastanawiałyśmy się czy istnieje życie pozagrobowe? Zdania miałyśmy podzielone, bo przy śmierci klinicznej nie umiera się źle, każdy kto to przeszedł dobrze wspomina to uczucie. Jak jest naprawdę to się dowiemy, a ja zamiast zostać duszą, po mojej śmierci, to zostanę duchą, bo się przejęzyczyłam.

Pożegnanie choinki archiwum

Pożegnanie choinki

Powoli atmosfera Świąt opadła, pomimo  że zima nadal trwa. Choinka w domu zmęczona dźwiganiem ozdób, już zbladła i wypłowiała. Pudła na ozdoby zaczęły się o nie upominać, stęsknione za kolorowym wnętrzem. Wisiały jeszcze laski cukierkowe o smaku miętowym. Były niedobre i przetrwały łasuchowanie i ogołacanie choinki ze słodyczy. Jeden w woreczku ułamany cukierek, wisiał wesoło na końcu gałązki. Nie było wyboru, tylko go zjeść. Nagle zęby się skleiły, jak od kleju do protez. Nie mogąc nic z nim zrobić, został przegryziony. Udało się otworzyć szczękę ale...ząb tego nie wytrzymał.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Straszne radio

Pewnego późnego wieczoru ok 22.00 siedziałam na kanapie sama i czytałam książkę. Spokój cisza idealny moment, żeby usłyszeć takie słowa, nie wiadomo skąd dobiegające ,, Zło, wszędzie jest zło, otacza nas samo zło,, Zamarłam z wrażenia i gdyby nie to, że zauważyłam zaświecony wyświetlacz od radia, to nie wiem, jak długo bym musiała wysłuchiwać opowieści dziwnej treści. Szybko wyłączyłam i wyciągnęłam wtyczkę z kontaktu. To radio dostaliśmy i możliwe, że włączyło się akurat o tej godzinie, bo tak było ustawione.

Kot ze szkicownika.

Powstał jeden płaski szkic. Trochę krzywy i nie do końca prawdziwy.
Kot chciał żyć! Wydzierał się z kartki, ale nie było to normalne miauczenie.Tylko kreski mocne poruszenie, światła gra i ujęcie jego tła. Powoli się poruszył, z każdą kreską nabierał kształtów coraz bardziej kocich i wyraźnych. Przesunął się z szelestem kartki. Oczy w końcu zaczęły się szklić. Pochylił ciężką głowę, gotowy był do skoku. Tylko jeszcze parę kresek i wyskoczy z białej kartki w prost na Ciebie. Zacznie się kocia przygoda. Z pośród kresek poukładanych, w świat rzeczywisty oddany. Bo sztuka kocia jest taka, żeby złowić po drodze ptaka.


Pierwszy mój Drabbel i od niego zaczęło się pisanie tych tekstów.

Tabliczka mnożenia

Nie przypomina kostek czekolady. Trudna niedostępna jak z bajki o czarach wyciągnięta. Magiczne słupki w równych rzędzie poprzedzielane, kropkami i znakami równa się. Niczego na pierwszy moment nie wyjaśniały. Do ręki wziął tabliczkę mnożenia chłopiec z trzeciej klasy. Popatrzył i pomyślał- czy to jest ta tabliczka magiczna?- tak to ja trudności lubię spawać, jak ktoś próbuje na moje działania źle odpowiadać. Zmartwił się uczeń i myśli jak by ją przechytrzyć.Postanowił odczarować, jej trudne cyfry i wyniki. Uczył się magicznych połączeń Najpierw tych prostych mnożonych przez jeden, aż udało się jemu do 10 dotrzeć.
Jaka to jest dobra sprawa, dumna tabliczka odpowiada.-kiedy w pamięci gotowe są podpowiedzi z mojej tajemnej treści.Matematyka staje się łatwiejsza i szybciej można liczyć zadania, kiedy zna się tabliczki mnożenia działania.

W niebie

Na chmurce miękkiej jak puch, siedział mały Aniołeczek. Miał białą szatę z delikatnie złoconą aureolą na głowie i puklem włosów, tylko na czole.Skrzydełka jedwabiście miękkie z piór. Obok na drugiej chmurce, już nie takiej miękkiej, stał Anioł Stróż .Pyta Aniołka- jak dzisiaj było w szkole, z dziećmi? Czego się od nich nauczyłeś nowego? Dobrze Aniele, że nie jesteś już nauczycielem, bo teraz dzieci są bardzo zdolne i by Ci wszystkie pióra powyrywały- chyba nie jest aż tak źle na tej ziem, bo jeszcze nie tak dawno, pisali piórami i atramentem z kałamarzy. Byli bardzo grzeczni i słuchali nauczycieli. Miałem swoje metody, żeby wiedzę, mogli szybko zdobyć. Do głowy, by im nie przyszło, żeby mi moje piękne, długie pióra powyrywać- tak Aniele,czasy się zmieniły, w tedy, nie było bezstresowego wychowania i internetu.

O poranku




Wczesnym rankiem niespodziewanie, leżał zaspany mężczyzna w piżamie.
Nie było by nic w tym dziwnego, gdyby nie szczur podchodzący do niego. Znalazł po drodze, miejsce u niego niewiedzą jakie?Ugryzł ze smakiem. Nagle wielki krzyk i szczur znikł.
Ugryzienie wciąż boli i w tej niedoli mężczyzna biadoli, że go jądro boli.



Prawdziwa historia

Bajka cukierkowa


Za górami wysokimi i drzewami dębowymi.Była kraina przepiękna, dla ludzi dorosłych niedostępna. Pełna magicznych rzeczy, co nic nie przeczy, że wierzą w nią dzieci .Wyglądała ona tak;
kamienie kolorowe, strumienie cukierkowe, czekolada z wodospada, chmury lukrowane pudrem posypane. Kwiaty z lizaków, guma balonowa na drzewach owocowa. Słodki tor kolorowy, duży jak stadion sportowy. Świat słodziakowy miał też krowy, z rożkami na głowie i konie cynamonowe.
Kaczki z galaretki zielonej, pieski z bezy kawowej. Koty z posypki kolorowej. Marcepanowe skrzaty miały żelkowe szaty.
Ten Świat nie różni się niczym od szuflady słodyczy.Namiastka łasuchowania jest wspaniała jak mama pozwala na odrobinę  podjadania.

W pracowni

W piórniku mieszkała gumka myszka mała.Trochę o kartkę powycierana. Mocno się napracowała usuwając ślady szkicowania. Wytarła już połowę młynka i kawałek zegarka. Z niepokojem spojrzała, kiedy ołówek zaczął kreślić temat dziwnej treści. Czyżby to był kot? Z niedowierzaniem zamarła i zesztywniała, nie chciała mieć z pyskiem kota nic wspólnego. Nagle z rysunku powstało coś zupełnie innego, całkiem miłego. Obraz zaczął ukazywać chłopca. Policzek, pomału głowa dziecka zarysowała się i gumka już się nie bała. Rysownik ołówek odłożył, portret w szkicowniku zostawił skrzyneczkę z farbami otworzył, wyciągnął paletę, terpentynę płótno i kubeczek. Fartuch poplamiony założył zamyślony, po głowie się podrapał, bo przecież pędzli i szkicu nie zabrał.
Portret był malowany chłopca. Siedział nieruchomo a nad jego głową latał papierowy samolot. Przypominał malarzowi o tym, że choć metalowy, to na obrazie powinien ożyć. Kilka godzi farby nakładania i z obrazu się wyłania, trochę rozchwiane ma ruchy. Zaczyna się uśmiechać i myszkę do zabawy zachęcać.
Tylko dobry malarz potrafi, w ten świat na  pozór płaski. Tchnąć życie i nadać obrazowi  cechy rzeczywiste.

Awantura interpunkcji


Na tabliczkach od skrabli pustych ktoś dopisał i do jednego woreczka wrzucił: przecinek, kropkę, znak zapytania cudzysłów i wykrzyknik, który ciągle krzyczy. Wymieszane między literami zaczęły się przepychać, kto jest z nich najważniejszy, jeden drugiemu próbował wytykać. Przecinek poczuł się bardzo, w tej awanturze, ważny. Ja to zawsze wszystkim kłopoty sprawiam muszę uważać, bo tam gdzie ja stanę, mogę zmienić całe zdanie, będzie bardziej zrozumiale albo wcale.Cudzysłów się wtrącił: ja też mam swoje zdanie i w dodatku pożyczane, podkreślam to zawsze. Dumny stoi i żeby to zaznaczyć łapie drugiego takiego samego skrabla. Ja gorszy jestem? Zadziornym spojrzeniem zerka najgrubszy, jak haczyk wygięty, znak zapytania. Co miał na myśli? Chyba pomysł podkreśla i pyta czy o to autorowi w tekście chodzi? Kropka zdenerwowana woła: ja jestem niezadowolona, na końcu zawsze stoję zdania lub słowa.



Złość

Złość
Złość kim ty jesteś?
Jestem najstarszą z uczuć.
Jaką mądrość niesiesz?
Chcę nauczyć Cię bronić siebie.
W jaki sposób?
Nie pozwolić, żeby ktoś Cię gnębił i narzucał swoje poglądy.
Dobra jesteś?
Jestem dobra, bronię Twoje własne interesy.
Dobrze, że jesteś!

Smutek

Smutek! gdzie ty jesteś?
Jestem tam, gdzie niepowodzenie , nieszczęście, rozczarowanie, życiem, albo innymi ludźmi.
-Jesteś niechciany?
-Tak zawsze odrzucany.
-Rozumiesz w tedy mnie?
-Jak najbardziej, ale ze mną będzie Ci łatwiej nieszczęście przeżywać.
-W jaki sposób?
-Powiesz, że jestem z Tobą i inni będą wiedzieć co czujesz.
 Gdy ktoś Cię pocieszy, zajmie moje miejsce.



środa, 20 kwietnia 2016

Przygoda śniadaniowa


Podzielę się z Wami dzisiejszym przygotowywaniem śniadania. Nie lubię gotować i na dodatek zdarzają mi się złośliwe garnki.

Dzisiaj po ugotowaniu ryżu na mleku, rano nie mogłam zdjąć pokrywki z garnka. Musiałam podważać nożem ale to nic nie dało. Użyłam w końcu klucza francuskiego, bo dziecko do szkoły, by poszło głodne. Pokrywka jest powyginana, ale przynajmniej Olek zjadł śniadanie.

Dodam jeszcze komentarz od męża, że wyobraził sobie jak wyciągam klucz francuski z torebki.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Wianek z dwoma serduszkami


Kompozycja wykonana na zamówienie.
 Będzie położona na pomniku, dużym grobowcu.
W nawiązaniu do serduszek już wygrawerowanych na tablicy.











poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Koronka z roku 1901 od fartucha ślubnego.

Dzisiaj odwiedziłam starszych państwa. Miałam zobaczyć co Pani ma do oddania z rzeczy, które kiedyś wyszywała. Stan zdrowia, już nie pozwala na kontynuowanie swojej pasji. Pokazała mi oprócz swoich bardzo dokładnie wyszytych  serwetek i obrusów kawałek materiału. Był to fragment fartucha ślubnego babci. Widziałam zachowane zdjęcie w tym stroju z roku 1901
Pani przechowywała przez te wszystkie lata, to pasmo materiału, służyło do nauki nowego wzoru. Od swojej mamy uczyła się wyszywać, ale tej techniki  mama nie znała. W czasach bez wzorów z gazet, był jedyną dostępną metodą.  Zrobiłam zdjęcie tego materiału.


Kawałek materiału z fartucha ślubnego.



Tak wygląda poszewka z wykorzystaniem wzoru fartucha.


Słoikowy lampion w ogrodzie.



Lampion do ogrodu, na taras, czy piknik. Zawsze można go przenieś do domu.






niedziela, 17 kwietnia 2016

Słoik w ubranku z okienkiem.


Czasami dobrze, jak widać co jest w środku.






Wianek







Dobra książka





Dobra książka musi mieć miejsce, żeby za każdym razem jej nie szukać. Jak w to moim przypadku bywa, położę i nie mogę później znaleźć, bo nie odkładam w jedno miejsce. Żeby sobie ułatwić, zrobiłam miejsce na obecnie czytaną książkę.



Zaczarowany organizer


Zaczarowany, zestaw z odzysku.
Ołówek znaleziony u stolarza, miał służyć jako podpórka do bramy. Jak dla mnie wgląda jak ołówek. Teraz służy zawieszony na ścianę z rolką papieru. Rewelacyjnie można ją rozłożyć na blacie, albo zwinąć i nie zajmuje miejsca w pokoju. Te szczebelki, są użyte ze starego łóżeczka. Wszystko połączyłam liną i syn ma dodatkowo zorganizowane miejsce do rysowania.


,,Dobry dom,, z ptaszkiem



Przyleciał ptaszek do dobrego domu.